Moja rutyna w czasie targów Maison&Objet
Czasem zdarza się cud — kończymy zabudowę stoiska dzień wcześniej. I właśnie ten „wolny dzień” to mój ulubiony moment całego wyjazdu. Taka mała tradycja, która z czasem stała się moją targową rutyną. To chwila oddechu, zanim zacznie się prawdziwe targowe szaleństwo.
Wtedy robię to, co lubię najbardziej — spaceruję bez celu po Paryżu, przesiaduję z kawą w ulubionej kawiarni i chłonę atmosferę miasta. Bez pośpiechu, bez planu. Taki luksus, na który mogę sobie pozwolić raz czy dwa do roku.
Paryż znam już całkiem nieźle — byłem tu tyle razy, że wszystkie „must see” atrakcje mam dawno odhaczone. Teraz moje jednodniowe wyprawy to raczej luźne przechadzki od jednej fajnej kawiarni do ciekawego sklepu, z obowiązkowym przystankiem na coś pysznego do jedzenia.
Najbardziej lubię się po prostu zgubić. Skręcić w jakąś nieznaną uliczkę, odkryć nowe miejsca, nacieszyć oczy widokami i pozwolić sobie na ten paryski slow mood.
Kilka moich kadrów z Paryża z lat 2018–2023 wrzucam poniżej — może i Was zainspirują do własnych spacerów bez planu?








