Jak wyglądają kulisy targów M&O w Paryżu?

 

Dwa razy w roku targi Maison & Objet w Paryżu przyciągają uwagę całej branży wnętrzarskiej. Odwiedzający – projektanci, styliści czy właściciele sklepów – spacerują alejami targowymi, często nie zdając sobie sprawy, jaką walkę z czasem i wyzwaniami logistycznymi musiały stoczyć firmy, aby zaprezentować się na tym prestiżowym wydarzeniu.

Początek – rezerwacje i planowanie.

Cała przygoda z targami zaczyna się wiele miesięcy przed ich rozpoczęciem. Pierwszym etapem jest rezerwacja lokalizacji i wielkości stoiska. Dzięki podziałowi hal według branż, marki mogą mieć pewność, że znajdą się w otoczeniu firm o podobnym profilu. To duże ułatwienie dla odwiedzających, którzy łatwiej odnajdują np. stoiska z oświetleniem czy meblami. Dla debiutujących marek to także ogromny atut – rozpoznawalny sąsiad z dużym stoiskiem potrafi przyciągnąć uwagę i tym samym pomóc w promocji.

Projektowanie stoiska.

Znając dokładny metraż, firmy przystępują do projektowania stoiska. Duże marki często korzystają z usług wyspecjalizowanych agencji zajmujących się zabudowami targowymi, natomiast mniejsze manufaktury przygotowują projekt samodzielnie. Powstają wtedy szczegółowe szkice aranżacji, w których kluczowe znaczenie mają m.in. komunikacja przestrzenna i liczba otwartych boków stoiska.To poważne wyzwanie: czy postawić na otwartą formę, ale pokazać mniej produktów, czy stworzyć zamkniętą, pełną zabudowę, eksponując więcej wyrobów kosztem swobody dostępu? Nie istnieje tu uniwersalne rozwiązanie – wszystko zależy od charakteru marki, profilu działalności i strategii sprzedażowej.

Dobór produktów – sztuka balansu.

Kolejnym krokiem jest wybór produktów na ekspozycję. To walka o znalezienie delikatnej równowagi – stoisko nie może być ani zbyt puste, ani przeładowane. Wygrywają marki, które potrafią pokazać produkt w świeży, pomysłowy sposób i wzbudzić ciekawość odwiedzających. Bo wśród setek wystawców zwycięża nie tylko ten, kto ma dobry produkt, ale także ten, kto potrafi przyciągnąć uwagę swoją prezentacją.

Montaż – walka z czasem.

Na kilka dni przed targami do Paryża przybywają ekipy montażowe. Setki specjalistów z branży wystawienniczej rozpoczynają wyścig z czasem. Nawet najmniejsze stoiska mają 8–10 m², a największe zajmują setki metrów. To tak naprawdę w pełni wyposażone przestrzenie pokazowe: z drewnianymi podłogami, sufitami, kompletnymi ścianami czy przeszkleniami. Największe firmy potrafią zbudować nawet mini bary lub restauracje, w których przyjmują kluczowych klientów.Nic więc dziwnego, że transport takich konstrukcji wymaga dziesiątek palet i setek tirów, a parking przy halach zamienia się w gigantyczny plac rozładunkowy. Niedopuszczalne jest, by stoisko nie było gotowe na czas – w rzadkich przypadkach, gdy coś się nie uda, organizator zasłania niedokończoną przestrzeń i nie dopuszcza jej do użytku.

Ostatnie szlify przed otwarciem.

Na 2–3 dni przed startem budowa wchodzi w decydującą fazę. Przestrzeń jest już gotowa, a do pracy wkraczają styliści i projektanci producenta. Ostatni dzień to typowa logistyka: metkowanie produktów, układanie katalogów, dekoracje, kwiaty, a także ostatnie szkolenia handlowców. Często udaje się nam zakończyć zabudowę dzień wcześniej – i właśnie ten „wolny dzień” to moment, który bardzo lubię. To taka moja targowa rutyna, ulubiony moment –  mały luksus. Mogę wtedy odetchnąć, pospacerować po Paryżu, napić się kawy w ulubionej kawiarni. Jest to idealny momet  na małe zwiedzanie Paryża i złapanie oddechu przed intensywnymi dniami pracy.

Pięć dni intensywnego życia targów.

Targi Maison & Objet to pięć dni ciężkiej pracy. Dla wystawców – sprzedaż, rozmowy, negocjacje, dla odwiedzających – niesamowita podróż po świecie nowych trendów i inspiracji. To tu decyduje się, które kolekcje zdobędą serca klientów w nadchodzącym sezonie.

Demontaż – powrót do codzienności.

Kiedy ostatni goście opuszczają hale, na miejsce wracają ekipy montażowe. Rozpoczyna się demontaż – meble i dodatki są starannie pakowane i ładowane na ciężarówki, a stoiska rozkładane na części. Cała konstrukcja, która przez kilka dni wyglądała jak idealny apartament, wraca do magazynu, by w przyszłości znów pojawić się na kolejnych targach.I tak kończy się każda edycja Maison & Objet w Paryżu. Niektóre marki uczestniczą w nich dwa razy w roku, inne tylko raz. Są też takie, które z tym samym stoiskiem wyruszają w świat i prezentują je na targach w innych krajach.

Targi M&O czyli historia która zatacza koło w moim przypadku od ponad kilkunastu lat  – od planowania, przez stres i ciężką pracę, aż po satysfakcję i kolejne plany. Maison & Objet to nie tylko targi. To prawdziwa przygoda, którą przeżywa się za każdym razem od nowa.

*tekst oparty na moim wpisie blogowym z 2016, niestety w 2023 byłem ostatni raz jako wystawca w Paryżu. Nowy wpis blogowy Wam to wyjaśni   

m&O od kuchni
Paryż od kuchni
paryskie targi m&o od zaplecza
m&o od zaplecza

Recommended Posts